Góry i Zioła, warsztaty zielarskie na Podhalu

Kurs zielarski w Poroninie

07 czerwca 2026
Uczestniczki warsztatu cyjanotypii i tonowania w Poroninie prezentują swoje prace

Relacja z Podhalańskiej Akademii Zielarstwa

 

Pod koniec maja spotkaliśmy się na kolejnej edycji Podhalańskiej Akademii Zielarstwa. Tym razem w nieco innej odsłonie, bo po raz pierwszy kurs odbywał się w formie intensywnego, weekendowego zjazdu. Było dużo roślin, jeszcze więcej pracy z nimi, sporo wiedzy do przyswojenia, ale też rozmowy, wymiana doświadczeń i radość ze wspólnego odkrywania świata ziół.

Dla mnie ten kurs miał jeszcze jeden, szczególny wymiar. Były to pierwsze warsztaty zielarskie organizowane w mojej nowo otwartej pracowni Melissa w Poroninie. Miejscu, które powstało właśnie po to, żeby można było spotykać się wokół roślin, poznawać ich właściwości i uczyć się, jak korzystać z ich bogactwa w codziennym życiu. Zobaczyć, jak pracownia zaczyna żyć zgodnie ze swoim przeznaczeniem, było dla mnie prawdziwą radością.

Od rozpoznawania roślin do własnych preparatów ziołowych


Od początku zależało mi na tym, żeby kurs zielarski nie był wyłącznie przekazywaniem teorii. Chciałam, aby uczestnicy poznali różne sposoby pracy z roślinami zarówno od strony wiedzy, jak i praktyki. Tak, żeby po zakończeniu spotkania mieli nie tylko nowe informacje w głowie, ale również konkretne umiejętności i doświadczenie, do którego będą mogli wracać.

Zaczęliśmy od podstaw, czyli od rozpoznawania roślin i zasad ich zbioru. To ważny etap pracy z ziołami, bo zanim zaczniemy przygotowywać z nich maceraty, maści czy octy, musimy nauczyć się uważnie przyglądać roślinom, odróżniać poszczególne gatunki i wiedzieć, kiedy oraz w jaki sposób je pozyskiwać.

Później przeszliśmy do przetwarzania ziół. Przyglądaliśmy się różnym metodom wydobywania z roślin tego, co w nich najcenniejsze, wykorzystując wodę, alkohol i tłuszcze. Każda z tych metod otwiera nieco inne możliwości i pozwala spojrzeć na zielarstwo z innej strony.

Przygotowywaliśmy również octy ziołowe, maści oraz kadzidła. Była to praca, w której teoria od razu spotykała się z praktyką. Można było zobaczyć, jak poszczególne etapy wpływają na końcowy preparat, poznać różne rozwiązania i przekonać się, jak wiele zależy od świadomego doboru roślin oraz sposobu ich wykorzystania.

Bardzo lubię ten moment podczas warsztatów, kiedy wiedza przestaje być czymś abstrakcyjnym. Kiedy uczestnicy samodzielnie przygotowują swoje pierwsze lub kolejne preparaty, zadają pytania, porównują pomysły i zaczynają dostrzegać, że świat ziół daje naprawdę wiele możliwości.

Zielarstwo, które można dopasować do siebie


Każdy przyjechał na kurs z nieco inną historią i motywacją. Jedni chcieli lepiej poznać rośliny, inni szukali praktycznych umiejętności, które pozwolą im samodzielnie przygotowywać ziołowe produkty. Były też osoby, które chciały uporządkować dotychczasową wiedzę i poszerzyć swoje doświadczenie.

Właśnie dlatego zależało mi, żeby nie ograniczać się do jednego, sztywnego zestawu receptur. Oczywiście poznawaliśmy konkretne metody i sposoby przygotowywania poszczególnych preparatów, ale równie ważne było dla mnie pokazanie, że można je rozwijać i dostosowywać do własnych zainteresowań.

Uczestnicy mieli możliwość tworzenia własnych kompozycji i dobierania składników zgodnie ze swoimi potrzebami oraz planowanym zastosowaniem. Dzięki temu każdy mógł wyjść poza samo odtwarzanie przepisu i zacząć świadomie podejmować decyzje dotyczące pracy z roślinami.

To jeden z aspektów zielarstwa, który szczególnie cenię. Nie chodzi przecież tylko o to, żeby nauczyć się przygotowywać konkretny preparat. Ważne jest również zrozumienie, dlaczego wybieramy daną metodę, jak pracować z surowcem roślinnym i na co zwracać uwagę na kolejnych etapach.

Po zakończeniu weekendu każdy miał ze sobą sporą kolekcję własnoręcznie przygotowanych preparatów ziołowych. Dla mnie to bardzo namacalny efekt wspólnej pracy - coś, co przypomina o zdobytej wiedzy i może stać się początkiem dalszych eksperymentów z roślinami.

Weekendowy kurs zielarski – intensywnie, ale z przestrzenią na praktykę


To była już kolejna edycja Podhalańskiej Akademii Zielarstwa, ale pierwsza zorganizowana w formie weekendowego zjazdu. Taka formuła pozwoliła nam w krótkim czasie przyjrzeć się wielu zagadnieniom i połączyć je w jedną, spójną całość.

Szeroki zakres tematów sprawił, że uczestnicy mogli poznać różne obszary zielarstwa: od rozpoznawania i zbioru roślin, przez metody ich przetwarzania, aż po przygotowywanie gotowych produktów. Zależało mi na tym, aby poszczególne elementy nie funkcjonowały osobno, ale wzajemnie się uzupełniały.

Oczywiście dwa dni nie wyczerpują tematu, jakim jest praca z roślinami. Zielarstwo to dziedzina, w której zawsze jest coś nowego do odkrycia, a doświadczenie przychodzi z czasem, obserwacją i praktyką. Weekendowy kurs może jednak dać solidne podstawy, uporządkować wiedzę i pokazać, w jakim kierunku można rozwijać swoje zainteresowania.

Duże znaczenie miał również termin spotkania. Koniec maja to moment, kiedy przyroda jest już w pełnym rozkwicie, a przed nami cały sezon letni. Uczestnicy mogli więc wykorzystać świeżo zdobytą wiedzę niemal od razu - podczas kolejnych spacerów, obserwacji roślin i świadomego planowania zbiorów.

Lubię myśleć o takich warsztatach jak o zaproszeniu do dalszej drogi. Kurs się kończy, ale zaczyna się codzienna praktyka: uważniejsze przyglądanie się roślinom, rozpoznawanie kolejnych gatunków i odkrywanie, jak wiele można się od nich nauczyć.

Pracownia Melissa w Poroninie – miejsce stworzone wokół roślin


Tegoroczny kurs był dla mnie wyjątkowy również dlatego, że odbył się w nowo otwartej pracowni Melissa w Poroninie. Przygotowując to miejsce, miałam bardzo konkretną wizję: chciałam stworzyć przestrzeń do spotkań, wspólnej pracy i poznawania roślin w sposób praktyczny, bez pośpiechu i w bezpośrednim kontakcie z ich światem.

Otwarcie pracowni samo w sobie było ważnym wydarzeniem, ale dopiero pierwsze warsztaty pozwoliły mi naprawdę poczuć, jak to miejsce może funkcjonować. Stoły wypełnione roślinami, przygotowywane wspólnie preparaty, pytania, rozmowy i skupienie towarzyszące pracy - właśnie o taką atmosferę mi chodziło.

Cieszy mnie, że Melissa może być czymś więcej niż miejscem, w którym odbywają się zajęcia. Chciałabym, żeby była przestrzenią spotkań osób, które łączy ciekawość przyrody, chęć zdobywania wiedzy i potrzeba samodzielnego poznawania świata roślin.

Praca z ziołami ma w sobie coś, co naturalnie sprzyja uważności. Trzeba się zatrzymać, przyjrzeć szczegółom, poczuć zapach, poznać właściwości surowca i zastanowić się nad kolejnym krokiem. Podczas warsztatów ta uważność przenosi się również na relacje między ludźmi. Jest miejsce na pytania, dzielenie się doświadczeniem i wspólne poszukiwanie odpowiedzi.

Dlatego tak bardzo cieszę się, że pierwszym wydarzeniem w nowej pracowni była właśnie Podhalańska Akademia Zielarstwa.

Co zostaje po kursie zielarskim? Nie tylko wiedza i preparaty


Po intensywnym weekendzie uczestnicy wrócili do domów z własnoręcznie przygotowanymi produktami i nowymi umiejętnościami. Ale mam poczucie, że równie ważne było to, co wydarzyło się pomiędzy kolejnymi etapami pracy.

Każdy wniósł do grupy coś swojego: własne doświadczenia, pytania, zainteresowania i pomysły na wykorzystanie zdobytej wiedzy. Takie spotkania przypominają mi, że nauka zielarstwa nie musi być samotnym zajęciem. Można rozwijać się we własnym tempie, a jednocześnie korzystać z inspiracji, które pojawiają się podczas wspólnej pracy.

Bardzo cieszy mnie też towarzyski wymiar kursu. Wspólne zainteresowanie roślinami stało się początkiem nowych znajomości, które nie zakończyły się wraz z ostatnim dniem warsztatów. Spotykaliśmy się ponownie podczas kolejnych zajęć organizowanych w tym sezonie, a znajomości nawiązane w maju mogły naturalnie się rozwijać.

Dla mnie to jeden z najpiękniejszych efektów prowadzenia warsztatów. Oprócz przekazywania wiedzy powstaje przestrzeń, w której ludzie mogą się poznać, wymienić doświadczeniami i odkryć, że łączy ich coś więcej niż tylko zainteresowanie ziołami.

Podhalańska Akademia Zielarstwa – nauka, praktyka i wspólne odkrywanie roślin


Kiedy wracam myślami do majowego weekendu, widzę go jako połączenie kilku ważnych dla mnie rzeczy: praktycznej nauki, poznawania roślin, samodzielnego przygotowywania preparatów i budowania relacji. Zależało mi, aby kurs dawał szerokie spojrzenie na zielarstwo, a jednocześnie pozostawiał uczestnikom przestrzeń na własne pomysły i dalsze poszukiwania.

Cieszę się, że kolejna edycja Podhalańskiej Akademii Zielarstwa mogła odbyć się właśnie w takim kształcie. Weekendowa formuła pozwoliła nam intensywnie pracować z wieloma zagadnieniami, a wiosenny termin otworzył możliwość wykorzystania zdobytej wiedzy w rozpoczynającym się sezonie roślinnym.

Szczególnie dużo radości daje mi jednak to, że kurs stał się jednocześnie pierwszym prawdziwym spotkaniem w pracowni Melissa w Poroninie. To miejsce zaczęło żyć tym, do czego zostało stworzone - warsztatami, rozmowami i wspólnym odkrywaniem świata roślin.

A majowe spotkanie nie było końcem, lecz początkiem. Kolejne warsztaty i ponowne spotkania pokazały mi, że takie doświadczenia mogą trwać znacznie dłużej niż sam kurs. To lubię w nich najbardziej: wiedza zostaje z nami, rośliny nadal czekają na odkrycie, a wokół wspólnej pasji powstają relacje, które mają szansę rozwijać się przez kolejne sezony.

 

Galeria zdjęć

kontakt@goryiziola.pl

600-343-303

Website created in white label responsive website builder WebWave.